b_150_0_16777215_00_images_Wydarzenia_COM_COM1(2).JPGW dniach 25-27 maja Diakonia Muzyczna diecezji zielonogórsko-gorzowskiej posługiwała w czasie Centralnej Oazy Matki. Możliwość naszego zaangażowania się (pierwszy raz) w tak ważne dla całego Ruchu Światło-Życie wydarzenie była dla nas niesamowitym wyróżnieniem oraz doświadczeniem jedności Oazy. Dlatego chcielibyśmy podzielić się z Wami naszymi przeżyciami z tych kilku dni: świadectwami obecności Pana Boga w posłudze muzycznej oraz radością ze spotkania Go we wspólnocie oazowej.

Jakub Jęczmionka:

Posługa na Kopiej Górce - w Centrum Ruchu Światło-Życie - była dla mnie pewnego rodzaju marzeniem od bardzo dawna (pewnie od 10 lat - kiedy pierwszy raz byłem na oazie w Tylmanowej). Dzisiaj wiem, że było to marzenie nieco ludzkie (ach, ta ambicja...). Nie myślałem, że może to być tak poruszające i głębokie przeżycie.
 Cały ten czas obfitował w pokrzepiające doświadczenia. Niesamowita była atmosfera obecności osób związanych z Ruchem Światło-Życie z całej Polski, zaangażowanie całego zgromadzenia w liturgie (w tym śpiew), spotkanie z odpowiedzialnym za Centralną Diakonię Muzyczną.
 Dla mnie osobiście był to również czas refleksji nad moim miejscem w ruchu oraz ponownego zachwytu nim. Bóg pokazał mi, że nie ma dla mnie w Kościele lepszego miejsca niż właśnie ta wspólnota, ta duchowość - wbrew pozorom bardzo różnorodna - oraz taki rodzaj służby. Były momenty w czasie naszej posługi, kiedy w większym niż kiedykolwiek stopniu czułem jedność z całą naszą wspólnotą diakonii muzycznej. I nie była to jedność polegająca jedynie na "muzycznym zgraniu", ale również zjednoczenie we wspólnej modlitwie muzyką - pełnej zaangażowania i skupienia.
 Dwa momenty na pewno będę szczególnie pamiętał. Pierwszy to wspólna posługa na nabożeństwie wigilijnego czuwania, w czasie którego doświadczałem konkretnego muzycznego "natchnienia" Ducha Świętego. Drugi to przyjęcie kandydatów na animatorów w czasie niedzielnej jutrzni, kiedy stałem się "poręczycielem" jednej z animatorek naszej diakonii.
 Za te i wiele innych doświadczeń tego czasu
 - Chwała Panu!

Katarzyna Jaskólska:

Ludzie podchodzili i mówili, że pomagaliśmy im się modlić, świeżo nawrócony chłopak był zbudowany naszą postawą, a w Wigilę Zesłania Ducha Świętego cały Wieczernik i okolice wypełnił się potężnym śpiewem na cześć Pana - więc tak! - było warto! Cieszę się, że mogliśmy tyle dać innym oazowiczom, ale przecież sami otrzymaliśmy w ciągu tych trzech dni dużo, dużo więcej. Nigdy wcześniej nie miałam okazji zaobaczyć, jak różnorodny jest nasz Ruch i jak wspaniale jednoczy nas wspólna modlitwa. To wielka łaska być w gronie tych, którzy chcą nieść innym Jezusa :)

Emilia Kibała:

Pierwsze wrażenie jakie miałam po przyjechaniu do Krościenka na COM to dojrzałość ludzi i ich przekonanie o tym, że Ruch jest ich jedyną drogą "przeżycia" życia :) Podczas oazowych dni wspólnoty nigdy nie wyczułam aż takiej siły, mocy i energii jaka bije od ludzi wiary. Mimo ogromnego nakładu czasu i zmęczenia był to dla mnie rewelacyjny czas przede wszystkim modlitwy, rozmowy, wspaniałej spowiedzi i realnego doświadczenia Jezusa. COM utwierdził mnie w przekonaniu, że Krościenko jest jednym wielkim magnesem, który przyciąga, a nawet jeśli ktoś się od niego odłączy, to wróci do Pana i Zbawcy nawet nie wiedząc kiedy i poczuje pragnienie nawrócenia i Miłości.

Stefania Zielonka:

Nie uśmiechało mi się jechać na COM. To smutne, ale taka jest prawda. Aż do samego dnia wyjazdu w mojej głowie mnożyły się wątpliwości. Bo pieniądze, bo sesja, bo licencjat, bo to daleko, bo to chyba nie dla mnie - przecież w Krościenku bywam raz w roku... Na szczęście Bóg po raz kolejny pokazał mi, że to, co mi się wydaje, jest niezbyt sensowne w porównaniu z Jego mądrością.

b_150_0_16777215_00_images_Wydarzenia_COM_COM.JPGTo prawda - mogłam zostać w domu i spędzić ten czas inaczej. Ale wtedy przegapiłabym świadectwo, jakim okazała się dla mnie ta posługa. Bo naprawdę niesamowite jest dla mnie to, że mimo wszystkich przeszkód czy niedogodności dotarliśmy na miejsce kilkunastoosobową grupą, że po kilkunastu godzinach pełnych prób i COMowych punktów programu Pan Bóg dał nam siły, żeby go wielbić na sobotnim nabożeństwie, że Duch Święty, którego wzywaliśmy w pieśniach i piosenkach, rzeczywiście działał... I to nie tylko w ten widzialny dla wszystkich sposób - dając zgromadzonym w Wieczerniku animatorom radość i entuzjazm. Mnie osobiście też pomógł wtedy poukładać sobie kilka spraw, które od jakiegoś czasu mnie trapiły.

Poza tym zaskoczyło mnie to, jak bardzo do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że jako Diakonia jesteśmy rzeczywiście częścią tego Ruchu, który ma swoje centrum na Kopiej Górce. Diakonia muzyczna zawsze kojarzyła mi się z konkretnymi miejscami i osobami - z Rokitnem, Zieloną Górą, z Wami...;) A przecież jednocześnie większość z nas należy do wspólnoty Ruchu Światło-Życie i warto, a nawet trzeba o tym pamiętać. Zwłaszcza, że to naprawdę piękny Ruch - czerpiący ze Światła i pełen Życia.

ks. Łukasz Parniewski

Od dłuższego czasu cieszyłem się na wyjazd do Krościenka na COM. Zrządzeniem Bożej Opatrzności termin COMu zbiegł się z szczególnym dla mnie czasem - dziesięcioleciem kapłaństwa. Od początku było ono związane z Ruchem Światło-Życie i Diakonią Muzyczną. Z nich to kapłaństwo wyrosło i w nich się rozwijało. Wielką moją radością było więc dziękować Bogu za ten dar właśnie w tym miejscu i wśród tych ludzi. Jakże cenne stało się doświadczenie celebrowanej liturgii w której uczestnicy angażują się na ile tylko potrafią, w której diakonia muzyczna pomaga w śpiewie wspólnoty, ale jej nie zastępuje. Jakże piękne było doświadczenie różnorodności Kościoła w modlitwie i posługach. Jakże pouczający był widok gromady ludzi w różnym wieku ogłaszających z przekonaniem: Pragnę służyć! I dlatego dziękuję Bogu za czas doświadczenia nowej mocy Ducha Świętego i przykładu służby - diakonii, która płynie wprost od Chrystusa Sługi.

Chwała Panu!

Początek strony