b_150_0_16777215_00_images_Rozwazania_CechyMuzycznego_pszczola.jpgMała jest pszczoła wśród latających stworzeń,
lecz owoc jej ma pierwszeństwo pośród słodyczy. (Syr 11, 3).

Zazwyczaj kiedy wracam pamięcią do tych wszystkich rekolekcji, w czasie których posługiwałam jako animatorka muzyczna, podoba mi się to, co mam przed oczami. Uśmiecham się na myśl o śpiewających uczestnikach, o ich zadowolonych minach, o satysfakcji, którą daje uczenie nowych pieśni, o wspólnej modlitwie. I myślę sobie, że było super. 

Ale czasami przypominają mi się zupełnie inne rzeczy. To, jak stresowałam się, kiedy uczestnicy wcale nie mieli ochoty śpiewać i patrzyli na mnie, jakby chcieli powiedzieć mi parę niemiłych słów. Momenty, kiedy sama nie byłam pewna, jak zaśpiewać to, co mam przed oczami – kiedy ostatecznie uczyłam nie tego, co trzeba i ktoś musiał mnie poprawiać. Albo te dni, kiedy zupełnie traciłam głos i prosiłam innych, żeby poprowadzili śpiewy za mnie, bo ja nie dam sobie rady. Wszystkie te chwile, w których czułam niemoc nie do przeskoczenia – brak siły, umiejętności, zdolności. 

I kiedy to wspominam, przestaję być pewna, że rzeczywiście było tak fajnie. Zamiast tego, zaczynam się zastanawiać, czy rzeczywiście nadaję się do tego, co robię. Bo przecież jest tylu ludzi, którzy umieją więcej ode mnie, którzy są zdolniejsi i pewnie zrobiliby to lepiej. Myślę sobie wtedy, że chciałabym być taka, jak oni – więcej wiedzieć, więcej umieć, być bardziej utalentowaną. Że dzięki temu byłabym lepszą animatorką. Tymczasem w Piśmie Świętym jest napisane tak: „Nie szukaj tego, co dla ciebie zbyt ciężkie, ani nie badaj tego, co zbyt trudne dla ciebie. O tym rozmyślaj, co ci nakazano, bo rzeczy zakryte nie są ci potrzebne. Nie trudź się niepotrzebnie nad tym, co siły twoje przekracza – więcej, niż zniesie rozum ludzki, zostało ci objawione.” - To Mądrość Syracha, fragment zatytułowany „Pokora” (Syr 3, 21 – 23). 

Co to znaczy? Według mnie ten fragment mówi „Umiesz dokładnie tyle, ile powinieneś umieć. Więcej ci nie potrzeba”. I nie chodzi o to, żeby się nie rozwijać, nie zdobywać nowych umiejętności. Ale nie ma sensu płakać nad tym, czego Bóg dla nas nie wybrał - „trudzić się niepotrzebnie nad tym, co przekracza moje siły”. Zamiast tracić godziny na użalanie się nad sobą, czy tym bardziej truć się zazdrością o innych – że ładniej grają, ładniej śpiewają, więcej mogą – lepiej wykorzystać ten czas na rozwijanie tego, co mamy. Lepiej cieszyć się tym i doceniać to. Bo skoro „rzeczy zakryte nie są ci potrzebne”, to znaczy, że Bóg dał nam wystarczająco dużo tych „odkrytych”. On przecież najlepiej wie, ile nam trzeba. I nie ważne, że wydaje nam się, że inni dostali więcej od nas, bo i tak każdy z nas dostał więcej, niż jest w stanie wykorzystać. 

A pokora?

Teraz naszą rolą jest ją okazać i zaufać, że Bóg wie, co jest dla nas dobre. Że nieprzypadkowo dał nam właśnie takie, a nie inne zdolności i predyspozycje, w takim, a nie innym „natężeniu”. A kiedy już to zrozumiemy, musimy pracować nad tym, co otrzymaliśmy – tak, żeby jak najlepiej służyć pozostałym naszym talentem. I pamiętać, że nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi od innych – wszyscy jesteśmy w oczach Boga równie potrzebni i ważni. Bo najlepszym animatorem – nawet muzycznym – nie jest ten, kto jest najbardziej utalentowany. Nawet słuch absolutny nie wystarczy, jeśli nie znajdzie się w sobie pokory, która sprawi, że to, co dostaliśmy, będziemy wykorzystywać dla dobra innych. Dlatego posługujmy najlepiej jak potrafimy - nawet jeśli to, co robimy, wydaje nam się małe. Bo nawet mała praca może wydać wielki owoc.

*„Mała jest pszczoła wśród latających stworzeń, lecz owoc jej ma pierwszeństwo pośród słodyczy.” (Syr 11, 3). :) 

Początek strony