Zbawca, On porusza góry - czyli o KAMUZO 2013 słów kilka

Fot. ks. Marcin Kliszcz

Tegoroczne KAMUZO przeszło już do historii. Czas intensywnej pracy nad głosem, warsztatem i duchem zgromadził spragnionych nowych doświadczeń uczestników oraz animatorów podejmujących posługę w murach rokitniańskiego Domu Rekolekcyjnego. Jak więc podsumować dziesięć dni przepełnionych Panem i muzyką na Jego cześć?

Każdy kamuzowicz dobrze wie, jak napięty plan i nieustanna gonitwa z jednego punktu programu na drugi mogą dawać się we znaki – tak było i teraz. Dzień rozpoczynany donośną pobudką we wszelakiej formie (trąbki, puzon, skrzypce, djembe, gitara elektryczna itp.), Jutrznia, na której należało włączyć szare komórki i powierzać nowy dzień Bogu, szereg konferencji mających uświadomić istotę muzyki w Kościele oraz posługi animatora muzycznego, śpiew i spotkania w grupach...Wszystko to, by jak najpełniej wykorzystać czas, który został nam dany. Apogeum dnia, czyli Msza Święta sprawowana przez naszego moderatora dawała zaś świadectwo tego wszystkiego, z czym się zmagaliśmy, a co najważniejsze – kim się stawaliśmy, stając przed Panem i ofiarowując Mu to, co mamy najlepsze, czyli nasz śpiew, grę i modlitwę. 

Nie należy też zapominać, że Kurs Animatorów Muzycznych Oazy to przede wszystkim rekolekcje przeżywane u stóp Matki Bożej Rokitniańskiej. Codzienne Apele Jasnogórskie wraz z godziną 21.00 wybrzmiewały echem naszych głosów, a Adoracje Najświętszego Sakramentu gromadziły w kaplicy Domu wszystkich tych, którzy pragnęli zatrzymania się i osobistego spotkania z Panem Bogiem. 

Tradycyjnie też kamuzowicze wybrali się z wizytą do Domu Pomocy Społecznej w Rokitnie, uświadamiając jak niewiele potrzeba, by przy pomocy naszych głosów i instrumentów, tańca i zabawy wywołać uśmiech na twarzach jego mieszkańców. Każdy, kto się do tego przyczynił, dobrze już wie, że swymi talentami należy obdarzać innych.

Rekolekcje te, choć kierowane są przede wszystkim do młodzieży, zawsze stają się niezapomnianym przeżyciem, wywołują wiele emocji i mają wpływ na dalsze życie – o czym mogliśmy się przekonać wraz z pierwszym w historii KAMUZO®, czyli jego weekendową wersją skupiającą dorosłych, chcących tworzyć to wielkie dzieło. Złożyli się na nie w tym roku byli uczestnicy KAMUZO jeżdżący do Rokitna w pierwszych latach istnienia rekolekcji, pamiętający jak to wszystko ewaluowało i wyglądało niegdyś, a pragnący powrócić do tak wspaniałego czasu i ubogacić swe umiejętności bądź zwyczajnie – być i wielbić Pana jak każdy z nas.

Wśród wszelkich obowiązków, typu codzienne sporządzanie Rankingów (będących obiektem wielu sporów), posług na mszy i modlitwach, mieliśmy okazję również poznawać siebie nawzajem, pośmiać się, odprężyć – a wszystko za sprawą pogodnych wieczorów, wywołujących wiele emocji tak w uczestnikach, jak i w animatorach. Staliśmy się świadkami organizowanej po raz pierwszy zabawy polegającej na opracowaniu w zespołach różnych piosenek rozrywkowych. Miało to pokazać, że najlepszym instrumentem jest nasz głos. Mogliśmy uczestniczyć w kuligu w mroźnej aurze, zabawić się w wiele gier i zabaw, a także wziąć udział w dorocznym koncercie wieńczącym cały pobyt i pracę.

KAMUZO 2013, choć jak zawsze wyczerpujące, z pewnością nie było czasem straconym. Gdzie, jak nie przy boku Pana Boga, lepiej byśmy spędzili ferie i pogłębili relację z Nim? Gdzie też poznalibyśmy tyle nowych pieśni, wywołujących uśmiech w wykonujących i słuchających? A wszystko na chwałę Bożą! Gdzie też w końcu ,,..On porusza góry…” jak nie w naszych sercach? One z pewnością przeszły przemianę, by móc głosić o Nim ze śpiewem na ustach.

Do zobaczenia na KAMUZO w przyszłym roku!

Kamila Majka

Kamuzowe nowości

Kolejne KAMUZO już za nami. W związku z trwającym Rokiem Wiary każdego dnia rekolekcji rozważaliśmy poszczególne fragmenty wyznania wiary - Credo. Oczywiście, jak przystało na rekolekcje muzyczne, w zrozumieniu tematu dnia pomagały nam odpowiednio dobrane pieśni. Jutrznia, konferencja, śpiewy wspólne i w sekcjach, spotkania w grupach, mała szkoła muzyczna, apel Maryjny oraz najważniejszy punkt dnia - Eucharystia - jak zawsze towarzyszyły nam każdego dnia. Jednak podczas tegorocznego KAMUZO było kilka innowacji:

1. KAMUZO®

W dniach 18-20 stycznia gościliśmy członków Oazy Dorosłych, którzy przed laty również jeździli na KAMUZO. W tym czasie poprzez wspólny śpiew na Eucharystii,  adoracji, w „między-czasie” oraz wspólne spożywanie posiłków i uczęszczanie na małą szkołę muzyczną umocniliśmy relacje międzypokoleniową. Z ogromnym zainteresowaniem słuchaliśmy wspomnień z minionych rekolekcji, m.in. jak to zmienił się dom rekolekcyjny, w jaki sposób kiedyś były prowadzone zajęcia z małej szkoły muzycznej, itp. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku na KAMUZO® przyjedzie jeszcze więcej osób.

2. Starzy, ale nowi animatorzy

Tegoroczne KAMUZO to również wiele debiutów animatorskich. Choć się z nimi znaliśmy, to stali się dla nas nowi, bo zostali animatorami. Jak przystało na rekolekcje KAMUZO gdzie nawet minuta nie ulega zmarnowaniu, „świeża” kadra animatorska pod okiem księdza moderatora i doświadczonych animatorów stanęła na wysokości zadania. Każdy punkt dnia, który wymagał wcześniejszego przygotowania, był dokładnie zrealizowany. Mała szkoła muzyczna oprócz podstawowej i zaawansowanej klasy gitarowej oraz klasy instrumentalnej została podzielona na klasę teoretyczną 1,2,3. Zajęcia odbywały się jak w prawdziwej szkole, ponieważ obowiązywał nas plan lekcji ;-)

3. Śnieżne zabawy

Ksiądz kustosz Sanktuarium Maryjnego w Rokitnie zorganizował kulig. Przez godzinę mogliśmy podziwiać malownicze widoki Rokitna. Nie zabrakło również bitwy na śnieżki, po której wszyscy przemoknięci, ale z uśmiechami na twarzach,  wróciliśmy do domu rekolekcyjnego.   

Innowacje przyniosły nam wiele radości. Mam nadzieję, że w przyszłym roku KAMUZO w Rokitnie też nas czymś zaskoczy. A zatem do zobaczenia za rok!

Agnieszka Muńko

"Patrzę na Króla chwały"

Zakończyło się już kolejne KAMUZO, lecz w tym roku po raz pierwszy przeżywałam je jako animator. Były to chyba najbardziej intensywne i wyczerpujące rekolekcje, w jakich uczestniczyłam, ale mimo tego opuszczałam Rokitno ze świadomością nadciągającej tęsknoty za minionymi dniami spędzonymi pod opiekuńczymi skrzydłami Cierpliwie Słuchającej Pani Rokitniańskiej. Natłok obowiązków pozbawiał mnie prawie całkowicie chwil wolnego czasu. Jednak na szczęście KAMUZO to nie tylko warsztaty muzyczne, ale także rekolekcje, podczas których wszyscy mogą zbliżyć się do Jezusa. Codzienna Eucharystia, jutrznia, apel i adoracja pozwoliły mi odnajdywać Boga w swoim życiu, czuć, że On jest ze mną mimo mojego zmęczenia i ogromu myśli kłębiących się wokół mojej głowy. Klęcząc przed białą, kruchą Hostią, mogłam w niej dostrzec prawdziwego Króla królów godnego by nieustannie wyśpiewywać Mu radosne: Hosanna!

Ewelina Patrzykąt

Niby tak samo, a inaczej

Szóste KAMUZO, a znów inaczej! Jadąc nigdy nie myślę o tym, że znów ten sam plan dnia, wczesna pobudka i dużo pracy. Heraklit z Efezu powiedział: "Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki". To tłumaczy chęć mojego kolejnego przyjazdu na KAMUZO. Bo i "rzeka" nie ta sama, no i "ja" już inna, a wciąż potrzebuję tego czasu bliskości z Bogiem. KAMUZO w Rokitnie to rekolekcje, które ciężko jest opuścić. Tegoroczne było dla mnie niesamowitym świadectwem wspólnoty w jej wielu wymiarach - mojej z Bogiem, z uczestnikami KAMUZO czy Gospodarzami Domu Rekolekcyjnego. Zewsząd doświadczałam ogromu życzliwości. KAMUZO to dla mnie też czas modlitwy i bliskiej relacji z Bogiem, która najpiękniej wyraża się w śpiewie. Niesamowicie jest być w gronie osób, którzy wspólnie wychwalają Go w muzyce.

Joanna Kowalik

Pracowite KAMUZO

Tegoroczne KAMUZO - czas wytężonej pracy, ale i wielka radość ze spotkania z Panem. A przede wszystkim oddech nabrany w goniącej rzeczywistości, który pozwolił mi zatrzymać się i zwyczajnie z Nim porozmawiać. Poza tym miejsce pełne życzliwych i radosnych twarzy, które motywowały do działania i dawania z siebie więcej i więcej. No i muzyka w każdym tego słowa znaczeniu - przede wszystkim wielbienie Go śpiewem i grą, oddając to, co z nas najlepsze, a co całymi sobą kochamy.

Kamila Majka

Początek strony