Opracowując przykłady części tekstów liturgicznych, przeznaczonych do śpiewu, zwłaszcza Psałterza, specjaliści muszą zwracać uwagę na to, by przekład, zachowując zgodność z tekstem łacińskim był równocześnie odpowiedni do muzycznego opracowania, uwzględniał ducha poszczególnych języków i prawa, jakie nimi rządzą, a także charakter i odrębne właściwości różnych narodów. Muzycy, komponując nowe melodie, muszą brać pod uwagę zarówno narodową tradycję, jak i prawa rządzące muzyką sakralną. Kompetentna władza terytorialna musi więc zadbać o to, by w Komisji, która ma zlecone tłumaczenie tekstów na język ojczysty, znaleźli się specjaliści od wymienionych gałęzi wiedzy jak i od języków łacińskiego i narodowego i by od samego początku razem współpracowali.

(Instrukcja o muzyce w Świętej Liturgii „Musicam Sacram 54)

Zapewne oglądasz filmy i na pewno zwróciłeś uwagę na to, jak często tytuł oryginalny (zazwyczaj po angielsku) jest zupełnie inny niż jego polskie tłumaczenie. Mnie osobiście to zawsze zastanawia. Pewnie też kiedyś byłeś w sytuacji, że musiałeś „coś” przetłumaczyć i zastanawiałeś się nad najwłaściwszym słowem, a żadne jakoś tak nie pasowało. W tłumaczeniach często mówi się, że jest ono: „wierne nie piękne lub piękne nie wierne” i czasem niestety „coś w tym jest”.

Czymś jeszcze trudniejszym jest dokonanie tłumaczenia tekstu do utworu muzycznego. Oprócz tego, że trzeba znaleźć najodpowiedniejsze słowo, które będzie miało sens a do tego będzie oddawało charakter melodii, to jeszcze pod uwagę trzeba wziąć charakterystyczne dla danego języka akcenty! Precyzja ta domaga się swojej obecności przede wszystkim w pieśniach religijnych.

W Instrukcji o muzyce w Świętej Liturgii „Musicam Sacram”, w odniesieniu do tłumaczeń z języka łacińskiego jest napisane: …specjaliści muszą zwracać uwagę na to, by przekład, zachowując zgodność z tekstem łacińskim był równocześnie odpowiedni do muzycznego opracowania, uwzględniał ducha poszczególnych języków i prawa, jakie nimi rządzą, a także charakter i odrębne właściwości różnych narodów.

Wiele razy, kiedy posługiwałam muzycznie, słyszałam jak prowadzący zwracają uwagę na to, by akcentować poprawnie pewne wyrazy. Najczęściej z takimi uwagami spotykałam się podczas śpiewu Liturgii Godzin. Z początku było to dla mnie ogromną trudnością, by przestawić się, no właśnie, na akcenty języka, którego używam. A przecież taka uwaga nie jest bezpodstawna! Nie naśladujmy niektórych piosenek pop, w których artyści nie boją się nawet rozdzielać poszczególnych słów na sylaby, i w których melodia sobie a słowa sobie.

Drugi problemem poruszanym w punkcie 54. jest wzmianka dla kompozytorów. Może jeszcze nie napisałeś żadnego utworu, a może właśnie się przymierzasz. Ważne jest zatem, aby: komponując nowe melodie, muszą brać pod uwagę zarówno narodową tradycję, jak i prawa rządzące muzyką sakralną. Co oznacza, że stworzenie zupełnie po swojemu melodii przeznaczonej do użytku sakralnego nie wchodzi w grę. Już od średniowiecza kompozytorzy zawsze mieli pewne obostrzenia ze strony Kościoła. Stosowanie konkretnych rozwiązań kontrapunktycznych, zakazany interwał trytonu jako ten, który kojarzy się z diabłem, utwory tylko na chór, bez towarzyszenia instrumentów, czy stosowanie figur retorycznych, czyli konkretnych rozwiązań melodycznych, które mają nam jeszcze pełniej ukazać powiązanie muzyki z tekstem. Warto czasem nawet przeglądnąć sobie jakąś pieśń czy część stałą i zobaczyć, czy kiedy mowa jest o niebie przypadkiem melodia nie idzie w górę, albo gdy jest mowa o „zstąpieniu do piekieł” czy przypadkiem nie ma skoku w dół? Zapraszam was do takich osobistych poszukiwań.

Dbajmy wspólnie o piękno poprawnego śpiewu!

Początek strony