| O Warsztatach Muzyczno Liturgicznych głos z daleka |
|
| Wpisany przez |
| poniedziałek, 15 marca 2010 23:07 |
|
Wszyscy zaangażowani w diakonii muzycznej (w swoich parafiach, w diecezji) do tej grupy należymy i swoje uczestnictwo w niej możemy poszerzać, nadawać mu głębszy i bardziej świadomy charakter. Istotny jest bardzo aspekt JEDNOŚCI, w której nasze działania mogą się realizować. Dokumenty, o których mówi się przy okazji każdego KAMUZO, są ogólnodostępne w Internecie. Dotyczą one całego Kościoła, a ich konkretyzacja Kościoła w Polsce. Działając w duchu tych dokumentów (nie traktujmy ich jako bezduszne prawo, którego zmuszeni jesteśmy przestrzegać!), mamy pewność, że pozostajemy w JEDNOŚCI z innymi wspólnotami, parafiami, diecezjami w Polsce. Tam też najistotniejsza w muzyce liturgicznej jest chwała Boża i uświęcenie wiernych, doborem śpiewów rządzą te same kryteria, a instrumenty hałaśliwe są z liturgii wykluczone. Być może wielu z nas jest w stanie podać przykłady celebracji, w których muzyka nie była podporządkowana podstawowym zasadom. Pierwsze pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać: czy te odstępstwa nie godzą w podstawowe wspomniane zadania: chwała Boża, uświęcenie wiernych. Drugie pytanie: czy powoływanie się na takie przykłady nie jest naszym wygodnictwem. Jednym z elementów warsztatów była konferencja na temat pierwszego i najważniejszego śpiewu w Kościele – chorału gregoriańskiego. Na szczęście nie skończyło się na slajdach i przeglądaniu różnych ksiąg, ale wspólnie nauczyliśmy się części stałych Mszy świętej, które zaśpiewaliśmy w czasie niedzielnej Eucharystii. Być może w przyszłości chorał intensywniej zacznie wracać do naszych kościołów. Kto miał okazję posłuchać takiego śpiewu na pewno wie, że warto. Sądzę, że powinniśmy częściej myśleć o naszej posłudze jak o pewnego rodzaju posłannictwie. Z całym naszym doświadczeniem, wiedzą i umiejętnościami nadawać muzyce liturgicznej jej cechy, godność, troszczyć się o dbałość jej wykonania, aktywizować i kształcić wiernych. Była mowa o przykładach. Na koniec kilka takich pozytywnych (bo przecież na nich powinniśmy się opierać):
Najważniejsza w naszych działaniach jest jednak ostrożność i współpraca z organistą, proboszczem. Nie wolno dokonywać żadnych rewolucji. Wszystkie zmiany, nowe pomysły propozycje mają szanse przetrwać jedynie gdy będą wprowadzane stopniowo, powoli. Liturgia nie może być miejscem gwałtownych zmian, eksperymentów. |
| Poprawiony: wtorek, 16 marca 2010 16:27 |