|
Wpisany przez Joanna Kowalik
|
|
niedziela, 18 kwietnia 2010 19:08 |
|

Ostatnia droga Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii były dla mnie czymś niesamowitym. Tłum będący na krakowskim rynku zaczął gromadzić się od godziny 7.00, a na obrzeżach nawet i wcześniej! Mnóstwo ludzi stojących z flagami Polski, harcerzy pomagających tym, którzy w tym upale mimo wielkich chęci niedomagali i powaga na twarzy każdego Polaka, to coś, co uświadomiło mi jak zjednoczony potrafi być naród polski. Polak potrafi! W tej chwili nic się nie liczyło, ani przekonania, ani wiara, jaką się wyznaje..., każdy oddawał cześć zmarłym.
Pomimo lekkiego „stereo” między telebimami, a nagłośnieniem z Kościoła Mariackiego, muzyka była dziś tym, przez co najdoskonalej można było wyrazić powagę chwili. „Requiem” Mozarta wykonywane przez orkiestrę berlińską, chór, soliści – wszystko zapięte na ostatni guzik. Chwała im! A pieśń „Boże coś Polskę” była dzisiaj czymś w rodzaju Bogurodzicy – jednoczyła. Można powiedzieć nawet, że stała się wyznaniem wiary. Mnóstwo flag, śpiew na ustach a przede wszystkim zawierzenie Bogu, tego, co ma nam przynieść przyszłość. Bo ta tragedia jest znakiem, którego owoce były widoczne już dziś!
 
|
|
Poprawiony: niedziela, 02 maja 2010 20:00 |