Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. (Kol 3,16-17)

b_150_0_16777215_00_images_Ilustracje_chcemy_sluchac.jpgMuzyka i śpiew bez wątpienia są formą oddawania czci Bogu, formą modlitwy, uwielbienia, dziękczynienia czy błagania. Zdecydowanie utwierdzają nas w tym przekonaniu psalmy i pieśni biblijne, choćby te dwa przykłady: 

Uderzcie w bębny na cześć mego Boga, * zagrajcie na cymbałach Panu! Śpiewajcie Mu psalmy i hymn pochwalny, † wywyższajcie Go i wzywajcie Jego imienia. (Jdt 16,1-2) - wołała Judyta po zwycięstwie nad Holofernesem.

Albo psalm 47: Śpiewajcie Królowi naszemu, śpiewajcie, gdyż Bóg jest Królem całej ziemi, hymn zaśpiewajcie.

Czyli śpiew i muzyka jest sposobem zwracania się człowieka do Boga. Jest wytworem człowieka ku chwale Stwórcy. A jeśli tak, to od człowieka będzie zależało, jak je ukształtuje. I aby tę rolę spełniała musi być właśnie odpowiednio ukształtowana. 

Czy jednak istnieje kierunek odwrotny. Czy muzyka i śpiew jest sposobem wypowiadania się Boga do człowieka? Czy jest "miejscem" Jego słuchania?

 

Podpowiada nam św. Paweł w liście do Kolosan przytoczonym na wstępie. Oto śpiewanie psalmów, hymnów, pieśni pełnych ducha ma być jakimś bogactwem Słowa Chrystusa, które ma w nas przebywać. A tego bogactwa nie możemy zatrzymywać dla siebie, ale mamy nauczać i napominać i to właśnie przez pośrednictwo muzyki.

Św. Ambroży komentując psalm pierwszy pisze: W psalmie konkurują ze sobą: pouczenie i działanie łaski. Człowiek śpiewa, ponieważ znajduje w tym upodobanie, a jednocześnie, jakby mimochodem, zostaje pouczony. Ciężkie przykazania nie wchodzą mu łatwo do głowy, natomiast to, co poznał przy pomocy pięknego śpiewu, zazwyczaj na długo pozostaje w pamięci. 

I przytoczmy jeszcze znany tekst św. Augustyna z „Wyznań” (tak na marginesie, św. Augustyn, był pierwszym z myślicieli Kościoła, który cały traktat (De Musica) poświęcił muzyce religijnej). Jakżeż płakałem – zwierza się, opisując swój chrzest – gdy poruszony do głębi słuchałem głosów Twego Kościoła, rozbrzmiewających słodko wśród hymnów i pieśni! Wpływały one do uszu, a z nich wsączała się do serca prawda i rozpalało się od niej uczucie pobożności, płynęły łzy i dobrze mi z nimi było. - Z pieśni wysączała się prawda i rozpalało uczucie pobożności.

I stąd poprzez wieki wielki szacunek żywi Kościół wobec chorału gregoriańskiego - pieśni, w której słowo wiedzie zdecydowany prymat nad melodią - słowo za pośrednictwem którego przemawia Bóg.

Muzyka i śpiew ze swoją podwójną rolą - uświęcenie Boga i sposób w jaki On się człowiekowi ujawnia i Go poucza - świetnie może wpasować się w liturgię. Konstytucja Soboru Watykańskiego II o Liturgii postawiła przed Muzyką liturgiczną dwa cele: chwała Boża i uświęcenie wiernych. Oba pokrywają się z celami samej liturgii. A skoro tak, to stwierdza też konstytucja, że śpiew kościelny związany ze słowami jest nieodzowną i integralną częścią uroczystej liturgii (KL 112). Przez to muzyka i śpiew liturgiczny staje się znakiem w liturgii. Znakiem, przez który wyraża się i urzeczywistnia uświęcenie człowieka  oraz dokonuje całkowity kult publiczny (KL7). 

Muzyka i śpiew zatem mogą być miejscem słuchania Pana. I  odpowiednie jest tu określenie „miejsce”. Ponieważ nie muzyka i śpiew jest głosem Boga, ale właśnie jakąś przestrzenią w której ten głos się odzywa i jest przez człowieka lepiej odbierany. Stąd jeśli ta przestrzeń będzie niewłaściwie ukształtowana, to i słyszalność Pana będzie znacznie mniejsza. Dotyczy to tak warstwy muzycznej, jak i słownej. Stąd Kościół wciąż niemal od zarania swego istnienia będzie walczył ze stylami muzycznymi, instrumentami o charakterze świeckim, które wdzierały się do liturgii i przenosiły akcent z Boga na człowieka. W warstwie słownej również. Gdy w starożytności hymny stały się sposobem głoszenia błędów teologicznych, Kościół nie wahał się hymnów ze swej liturgii wyrzucić. I Konstytucja o Liturgii dziś też mówi wyraźnie: Przeznaczone do śpiewów kościelnych teksty powinny się zgadzać z nauką katolicką. Należy je czerpać przede wszystkim z Pisma świętego i źródeł liturgicznych. (KL 121). 

Dziś można zauważyć, że dość często muzyka wykonywana na liturgii zbyt mocno akcentuje jednak tę pierwszą funkcję, a więc oddanie czci Bogu, na drugi plan odkładając tę drugą - miejsce słuchania. Co z tego wynika? Indywidualizm w śpiewie i muzyce. To, co zostanie wykonane zależy wtedy jedynie od wykonawcy. A jeśli tak, to według własnego uznania może wprowadzać elementy, które w jego przekonaniu są właściwe, ale mogą wcale nie tworzyć przestrzeni słuchania Pana. 

To zindywidualizowanie staje się często też uzasadnieniem marnej jakości. Bo ktoś tłumaczy, że przecież dla Boga liczą się dobre chęci, szczere serce, a nie to, czy coś wychodzi, czy nie. Tymczasem, jeśli śpiew ma być swoistym "opakowaniem" dla drogocennego słowa Pana wraz z całym Jego bogactwem, to nie może być w nim byle jakiej wartości uzasadnionej nieudolnością wykonawcy. Tłumaczenie kiepskiej gry i śpiewu pobożnością wykonawcy jest z gruntu rzeczy niewłaściwe. To jakby usprawiedliwiać pobożnością i dobrymi chęciami nieudolność budowniczego walącego się z powodu tej nieudolności kościoła. 

Wielu z nas w jakiś sposób muzycznie kształtuje liturgię. I wielu z nas ma wpływ na to, czy stanie się ona tak dla ludzi, jak i dla nas samych miejscem, w którym Pan przemawia, czy też nie. 

Konferencja wygłoszona podczas kapłańskiej Oazy Modlitwy w Kunicach Żarskich dnia 16 listopada 2011 roku w nawiązaniu do tematu formacyjnego pracy rocznej w Ruchu Światło-Życie: Słuchać Pana.

Początek strony