"Dykcia i emisia" to dział, w którym prezentowane są proste ćwiczenia dykcyjne i emisyjne do wykorzystania w ćwiczeniu i kształceniu głosu. Słowa tytułowe przekornie zostały napisane błędnie ukazując potrzebę pracy nad głosem i wyrazistością wymowy. Wszystkim korzystającym z tych ćwiczeń życzymy wytrwałości i realnych owoców z pracy nad głosem.

Julian Tuwim

W ostry mróz chłopek wiózł
Z lasu chrust na wozie,
Skrzypi coś, oś nie oś,
Trzaska chrust na mrozie.

Tężał mróz, wicher rósł,
Pędząc jak w sto koni,
Trzeszczy wóz, trzeszczy mróz,
Chłop zębami dzwoni.

Szkapa: brr! Chłop jej: prr! -
A podwozie zgrzyta,
Gwiżdże wiatr, śwista bat,
Stukają kopyta.

Chrzęst i brzęk, zgrzyt i stęk,
Hałas jak w fabryce!
Mniejszy mróz, lżejszy wóz
Przy takiej muzyce.

W gąszczu szczawiu we Wrzeszczu klaszczą kleszcze na deszczu,
szepcze szczygieł w szczelinie, szczeka szczeniak w Szczuczynie,
piszczy pszczoła pod Pszczyną, świszcze świerszcz pod leszczyną,
a trzy pliszki i liszka taszczą płaszcze w Szypliszkach.

Mała muszka spod Łopuszki
chciała mieć różowe nóżki.
Różdżką nóżki czarowała,
lecz wciąż nóżki czarne miała. 

Po cóż czary, moja muszko?
Ruszże móżdżkiem, a nie różdżką!
Wyrzuć wreszcie różdżkę wróżki
i unurzaj w różu nóżki!

W wysuszonych sczerniałych trzcinowych szuwarach sześcionogi szczwany trzmiel bezczelnie szeleścił w szczawiu trzymając w szczękach strzęp szczypiorku i często trzepocąc skrzydłami.

Śpiewaki

– Stuku puku!
– Kto to taki?
– To jesteśmy my, śpiewaki!
– Zaśpiewajcie bardzo ładnie, może dziś dzień deszcz nie spadnie!

Panafax

Nasz fax to Panafax, a pana fax? (z reklamy;-)

Porowatość

Porowatość pora. Chropowatość korka. Truskawki w kubku. Malinki na zapas.

Na nagraniu

Na nagraniu nagranym na pewnej Eucharystii słychać szeleszczące śpiewnikami Diakonijki z Diakonii Muzycznej.

Szczeżujmy

Szczeżujmy się szczwanie z sobą. Szczekajmy dokładnie do siebie.

Herbert

Przyszedł Herbert z pstrągami i słuchał oszczerstw, ze wstrętem patrząc w przestrzeń przez szczeliny w strzelnicy.

Pompka

Pompka za trąbką, gąbka po trąbce, stąpają z pompą w górnej porąbce.

Burek

Na podwórku piórek górka, koło Burka kurek piórka.
Wpada Burek w górkę piórek, kurki z górki gną za murek.

 

W krzakach rzekł do trznadla trznadel:
"Możesz mi pożyczyć szpadel?
Muszę nim przetrzebić chaszcze,
bo w nich straszą straszne paszcze." 

Odrzekł na to drugi trznadel:
"Niepotrzebny, trznadlu, szpadel!
Gdy wytrzeszczysz oczy w chaszczach,
z krzykiem pierzchnie każda, paszcza!"

M. Strzałkowska - Bordo morda

Żył w Irlandii rudy lord,
Który bał się bordo mord.
Gdy co noc straszyła lorda
W czarne kropki bordo morda,
Drżał ze strachu lord

Wreszcie krzyknął rudy lord:
- Dość mam w kropki bordo mord!
Już nie będzie straszyć lorda
Pierwsza lepsza bordo morda!
Dość mam, jakem lord!

I na sposób wziął się lord,
Który bał się bordo mord
Gdy przestraszyć chciała lorda
W czarne kropki bordo morda,
Mordę straszył lord!

Gdy i ty się boisz mord,
Zrób od razu to co lord-
Gdy cię straszy jakaś morda,
Tak jak bordo morda - lorda,
Strasz ją, tak jak lord!

 

S. Barańczak - Łotwa

Odwiedziwszy Łotwę, 
Rzekłem Łotwie; - Tło twe
Łotwo, gmatwa łatwo
Nurt Neretwy z tratwą,
Szewca z dratwą, rybitwa,
Twaróg, brzytwa, kitwa-
-Szenie się w śnie ptactwa, 
Macki i matactwa,
Mątwy, klątwy dziatwy,
Bitw gonitwy, świat wy-
-Twornych warstw, brak otwa-
-Rtości  sitw, dryfkotwa,
Frak potwornie nietwa-
-Rzowy, drętwa płetwa,
Kuropatwa pastwą 
Padająca, past wą-
-Tróbkowych wytwórczość;
Większa tu wybiórczość
Potrzebna ażeby
Melby i ameby,
Samby i balsamy-
To co wymawiamy
Donośnie i dźwięcznie,
Zastąpiło wdzięcznie
W tle twym łopot potwo-
-Rności nazw twych, Łotwo!

 

Maciej Słomczyński - Dżabbersmok

Było smaszno, a jaszmije smukwijne
Świdrokrętnie na zegwniku wężały,
Peliczaple stały smutcholijne
I zbłąkinie rykoświstąkały.

Ach, Dżabbersmoka strzeż się, strzeż!
Szponów jak kły i tnących szczęk!
Drżyj, gdy nadpełga Banderzwierz
Lub Dżubdżub ptakojęk!

W dłoń ujął migbłystalny miecz,
Za swym pogromnym wrogiem mknie…
Stłumiwszy gniew, wśród Tumtum drzew
W zadumie ukrył się.

Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Raz-dwa! Raz-dwa! I ciach! I ciach!
Miecz migbłystalny świstotnie!
Łeb uciął mu, wziął i co tchu
Galumfująco mknie.

Cudobry mój; uściśnij mnie,
Gdy Dżabbersmoka ściął twój cios!
O wielny dniu! Kalej! Kalu!
Śmieselił się rad w głos.

Było smaszno, a jaszmije smukwijne
Świdrokrętnie na zegwniku wężały,
Peliczaple stały smutcholijne
I zbłąkinie rykoświstąkały.

Robert Stiller - Żabrołaki

Był czas mrusztławy, ślibkie skrątwy
Na wałzach wiercząc świrypły,
A mizgłe do cna boroglątwy
I zdomne świszczury zgrzypły.

Mój synu, Żabrołaka się strzeż
Co szponem drze, w paszcz chapa!
I dziubdziuba się bój! Zgroźliwego też
Unikaj Bandrochłapa!

Swój miecz żarłacki jąwszy w dłoń,
Na wrażych śmiardłków żarty
Szedł w noc, trwał w dzień o pampamu pień
W ychliwych myślach wsparty.

A w myślach onych trwiąc, czuj duch!
Żabrołak z płogniem w oku
Świszłap! I brnie przez tołszczy pnie
I grzbyka nań w pokroku.

Raz, dwa! Raz, dwa! Rąb klingo zła,
Żarłacka, opak zbrodom!
Na śmierć go w ziem! I zrąbł, i z łbem
Pogalopysznił do dom.

Tyś żabrołaka zrąbł? Pójdź, pójdź,
Promieńcze, w me objęcia!
O, świękny dniu! Wycz hej! Wycz hu!
Krztuchotał do dziecięcia.

Był czas mrusztławy, ślibkie skrątwy
Na wałzach wiercząc świrypły,
A mizgłe do cna boroglątwy
I zdomne świszczury zgrzypły.

Początek strony